Krótkie i dziwne, bliżej nieokreślone "coś".
Był nadbagażem. Ciążył jej na sercu. Ten związek wiele ją kosztował. Poświęciła
rodzinę, przyjaciół. Płaciła zbyt wiele. Codziennie.
Gdy
wreszcie się go pozbyła, zaczęła mieć wątpliwości, czy na pewno nie wyrzuciła
czegoś, co było jej potrzebne. Pojawiły się wątpliwości, żal. Czym były te
poświęcenia w obliczu prawdziwej miłości?
Czy
warto męczyć się z nadbagażem? A może lepiej żyć z tęsknotą za czymś, co
dostarcza nam więcej problemów niż przyjemności?
Przyznaję się, że czytam wpisy wyrywkowo. Ale czy mają jeden wspólny wątek, obracają się wokół wspólnego punktu, czy po prostu mają podobną tematykę? Trochę mnie to zastanawia, bo nie odnajduję się jeszcze zbyt dobrze.
OdpowiedzUsuńTak przy okazji, prosiłaś o informacje o nowych rozdziałach. Właśnie jeden się pojawił, zapraszam serdecznie.
Dzięki za info. Właściwie to jedyna rzecz, która łączy wpisy, to autor. Są po prostu pisane w przypływie weny, a żeby nie leżały i się nie kurzyły (taa, zakurzone dokumenty w Wordzie), dodaję je tutaj.
UsuńNa ante-somno nowy rozdział "W sieci"
OdpowiedzUsuńChyba już nawet mam koncepcję dla tej historii... :)
Pozdrawiam,
Ostatni rozdział na www.wbrew-woli.blog.onet.pl Zapraszam!
OdpowiedzUsuńRozdział kolejny na ante-somno.blogspot.com
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Nowa notka na dreams-of-paradise.blog.onet.pl
OdpowiedzUsuńSerdecznie zapraszam :)
Pozdrawiam
MissObsessive