YayBlogger.com
BLOGGER TEMPLATES

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Dwa światy


Wszyscy zastanawiali się, czemu ona taka jest. Zawsze chodziła nienaturalnie uśmiechnięta, cieszyła się z życia. Podczas gdy dla innych wszystkie chmury miały kolor czarny, ona nawet te burzowe nazywała białymi. Podczas gdy inni narzekali na jesienny chłód, ona mówiła, że powietrze musi takie być, by liście mogły mieć swoje ciepłe barwy. Zawsze znajdowała pozytywną stronę sytuacji, nawet tych najgorszych. Potrafiła wstawać o świcie, by śpiewać z ptakami, depcząc boso po trawie pokrytej poranną rosą. I tak minęło szesnaście lat jej życia, nowego życia – tego, które zaczęło się wraz ze śmiercią jej rodziców. Wtedy to zaczęła szukać zalet otaczającego ją świata, by tylko zapomnieć o bólu i żałobie. Udało się. Już kilka dni później przestała wieczorami płakać w poduszkę. I choć dziewczyna miała teraz dwadzieścia lat, wciąż zachowywała się tak samo. Była małym, bezbronnym dzieckiem, które wiecznie błądziło. Nieświadomie czegoś szukała, tkwiąc w swym małym, tak odrębnym od innych, światku. Równie nieświadomie znalazła.
On z pozoru był taki jak wszyscy. Wciąż narzekał i widział tylko ciemną stronę. Chmury kojarzyły mu się tylko z deszczem, zamiast przypominać, że po burzy zawsze wychodzi słońce. Jedynie u niej dostrzegł zalety. Promieniała niewyobrażalnie silnym blaskiem, jej różane policzki odznaczały się na tle bladej skóry, pokazując, ile w niej ciepła. Pragnął zyskać jej spojrzenie na świat, bo wydawało mu się, że to dzięki niemu ona – w przeciwieństwie do niego - jest szczęśliwa.
Odkąd pierwszy raz ujrzał ją w parku, zaczął wypytywać znajomych, a gdy już wiedział wystarczająco dużo, odwiedził ją po raz pierwszy. Mieszkała nad sierocińcem, w którym sama dorastała. Przywiązała się do tego miejsca i nie potrafiła go opuścić. Opowiadała mu o sobie z uśmiechem na ustach, a on dalej nie potrafił się cieszyć. Zauważyła to i chciała to zmienić. Proponowała kolejne wizyty, spacery. W końcu zbliżyli się do siebie.
Znajomi patrzyli na niego jak na dziwaka. On, zawsze ponury, zaczął się spotykać z nienaturalnie radosną dziewczyną. Nie pasowali do siebie. Lecz… czy nie mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają?
Trwali w szczęśliwym związku bardzo długo. Ona pokazywała mu uroki życia, on mówił, że nie zawsze można się cieszyć. Nawet nie wiedzieli, kiedy się od siebie uzależnili. Bez niej przecież on trwałby wiecznie nieszczęśliwy w swoim ponurym domu, który ona zawsze przyozdabiała kolorowymi kwiatami. Bez niego ona byłaby zbyt naiwna i w końcu zostałaby zraniona przez ludzi, którzy tak bardzo lubią krzywdzić innych. Oboje nieświadomie siebie potrzebowali, a przecież potrzebować to dużo więcej niż chcieć. Bez tego, czego chcemy, możemy żyć, ale jeśli nie zaspokoimy swoich potrzeb, umieramy.
Pewnego dnia on się zezłościł. Miał dosyć jej optymizmu; nie potrafił patrzeć przez różowe okulary. Nakrzyczał na nią, czym ona się nie przejęła, bo przecież dla niej wszystko miało swoje szczęśliwe zakończenie. Gdy wychodził z jej mieszkania, trzaskając drzwiami, była pewna, że wróci. Jednak nie wrócił. Ani tego dnia, ani następnego, ani kolejnego.
On zaszył się w ponurym kącie swego domu z butelką whiskey w ręce. Po tej jednej przyszła pora na drugą, potem trzecią, czwartą i inne. Stracił już rachubę. Zorientował się, jak dużo wypił, gdy nie miał już za co kupować alkoholu. I wtedy wziął żyletkę. Pozwolił swojej krwi powoli wypływać. Całe jego życie bez niej było cierpieniem, więc śmierć musiała być taka sama, skoro ona mu nie towarzyszyła. Czuł ból – jedyne uczucie w jego życiu. Jedyne oprócz miłości. Do niej.
Ona znów zaczęła wieczorami płakać w poduszkę. Nie potrafiła znaleźć pozytywnej strony tej sytuacji. Gdy dowiedziała się o jego śmierci, łzy ciekły również za dnia. Ostatni raz widziano ją, gdy wychodziła z cmentarza przez bramę kierującą do ciemnego lasu. Zniknęła pomiędzy ponurymi, tajemniczymi drzewami, nie mówiąc, dokąd się wybiera. Właściwie powiedziała – skierowała te słowa do jego grobu.

10 komentarzy:

  1. No ej, te ostatnie trzy akapity! Już liczyłam, że znajdzie się tu takie piękne szczęśliwe zakończenie, a tu tak smutno. Mimo to podobało mi się, bardzo. I to fantastyczne, to jak opisałaś jak do siebie pasują. Pasowali, cóż.

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że opuściłaś bloga o dramione - czy zatem mam Cię informować tutaj, czy zaprzestać? Pozdrowienia, www.wbrew-woli.blog.onet.pl :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Opowiadanie piękne, ale co się stało z twoimi blogami o Dramione? :( Bardzo mi się podobały. Masz zamiar jeszcze w ogóe wrócić do tematyki Potterowskiej? Pozdrawiam :)Agnes

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam do zapoznania się z notką konkursową na http://stowarzyszenie-dhl.blogspot.com

    Mamy nadzieję, że się spodoba i z chęcią złapiesz za klawiaturę i coś napiszesz. Pozdrawiam w imieniu całej załogi stowarzyszenia-dhl

    OdpowiedzUsuń
  5. Po długiej przerwie 19 rozdział na www.wbrew-woli.blog.onet.pl, zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  6. nowość na www.wbrew-woli.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Na dreams-of-paradise.blog.onet.pl pojawił się właśnie trzeci rozdział. Serdecznie zapraszam!

    Pozdrawiam :]

    OdpowiedzUsuń
  8. nowy rozdział na www.wbrew-woli.blog.onet.pl zapraszam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj! Jeśli Cię to interesuje, to przejęłam, z inicjatywy Aprilias, jej bloga. Serdecznie zapraszam na prolog pod adresem: www.uszyta-ze-snow.blogspot.com

    Serdecznie pozdrawiam, Scarlett.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapraszam serdecznie na nowy rozdział na molly-potter.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń